20 miesięcy

Najdłuższe zdanie, jakie dotąd powiedziała, brzmiało:
– Lalko! Nie możesz! Tu być!
Z wykrzyknikami, gdyż idea mówienia cicho jest mojej córce kompletnie obca, i pewnie taką pozostanie jeszcze jakiś czas (już widzę drzemki młodego, już widzę).

Lubię z nią rozmawiać. Większość słów rozumieją wprawdzie tylko osoby przebywające z Lichem stale, ale to w tym wieku normalne, natomiast bardzo fajnie jest słuchać, jak słowa te układają się w coraz dłuższe łańcuchy. A także jak przyswaja mnóstwo nowych wyrazów codziennie. Dość zaskakujące okazuje się także to, że naprawdę wszystko już rozumie i że naprawdę słucha wszystkiego, co mówimy. Niespodzianie wtrąca się do najróżniejszych tematów, nawet, gdy nam się wydaje, że w ogóle jej to nie interesuje, a w ogóle to przecież jest w drugim pokoju.

Jakoś nie spodziewałam się, że to JUŻ.

Dziś na zakupach zapragnęła sobie kupić szczoteczkę do zębów. Bardzo dobrze, czas na nową i pierwszy raz mogła sama wybrać, bo dotąd jakoś kupowałam bez niej.

Wybrała żółto-niebieską i są to kolory, których nigdy w życiu bym sama dla niej nie wzięła.

Daje do myślenia :)

naiwna

Przypomniałam sobie, jak byłam pod koniec ciąży z Lichem w brzuchu i myślałam: „no urodź się już, bo potrzebuję móc choć na chwilkę Cię odłożyć!”

A potem był klasyczny czwarty trymestr i ryk, gdy tylko zdejmowałam ją z klaty.

Cóż, nie nastawiajmy się.

Czyżby długo oczekiwana stabilizacja

Aż się boję o tym głośno pisać, ale od pewnego już czasu nasze dziecko przesypia noce. Zasypia o 21.00 i śpi do 7.00. Okej, wierci się. Okej, zazwyczaj w środku nocy ma zły sen albo coś ją swędzi: wtedy w najgorszym razie budzi się na chwilkę i trzeba ją utulić lub posmarować, a w najlepszym wtacza się między nas, przytula i śpi dalej.

Bez piętnastu karmień. Bez wstawania. Bez noszenia. Zajrzeć, przykryć, pogłaskać, spokój.

Polubiła też spanie na swojej dostawce do łóżka. Całkiem często mamy nasz materac CAŁĄ NOC dla siebie. Trzeba się cieszyć, póki czas, a nie jest to ani o miesiąc za późno, bo zaczynam zajmować jakby więcej miejsca.

Młodsze

Pytam Licho, czy chce mieć siostrę lub brata. „Kak” – mówi i zgadza się przytulić brzuch razem z dzieckiem w środku.

Mam budyń. Nie mam natomiast obaw, że zmanipulowałam, bo, uwierzcie mi, gdy Licho myśli: „nie”, to mówi: „nie”. Niekiedy tym samym tonem, którym ja od niechcenia na niewinne w sumie propozycje (kiełbasę, kawę, huczne party, przeprowadzkę do Islandii) odpowiadam: „Po moim trupie”.