Taka duża dziewczynka

Za tydzień skończy półtora roku i tak jakby weszła w etap dwulatka. Na każde pytanie odpowiada pogodnie, ale stanowczo: „Nie!”. Czasem zaraz potem sięga po proponowaną rzecz, ale „nie” jest obowiązkowe. Słodkie: „Mogę?” zamieniła na dramatyczne „Nie mogę, nie mogę, pomóś!” lub: „Chcę chcę chcę ten!!” Ryki z najmniejszego powodu są normą, przegania koty ze swoich rzeczy, rozpacza o każdy zakaz, a każde najmniejsze uderzenie musi być natychmiast wycałowane (jakiś milion pocałunków na dobę).

Poważny wiek – poważne przełomy. Dziś Licho pierwszy raz w życiu przespało całą noc, i to na własnej dostawce do łóżka. Kwęknęła dwa razy, ale wystarczyło pogłaskać i spała dalej. Co istotne, nie spała ani na mnie, ani na ojcu, ani nawet nie trzymała nóg na niczyjej twarzy. Dziewięć godzin jak w pysk strzelił. Wprawdzie zerwała się o 5.40, ale na szczęście mam dobrego męża.

Za to zaskoczona sytuacją matka wstała w środku nocy na dwie godziny, przeczytała książkę i wróciła do łóżka. A mogło być tak pięknie, ale skąd ja miałam wiedzieć, że pośpi?

10414596_859266214086808_1149511552476343514_n

Jesteśmy wyczerpani. Poza tą ostatnią nocą Licho daje czadu nieźle. Praca i moja ciąża dokładają swoje. Do tego mamy ciekawe życie osobiste i nie lubimy się go tak całkiem wyrzekać. W rezultacie wczoraj, po czterech godzinach lulania wciąż budzącego się Licha, byłam bliska wyskoczenia przez okno (po śmierci się wyśpię, nie?). Mam tak serdecznie dosyć wszystkiego, że nawet aerobik nie sprawił mi przyjemności. Nadto jestem bez przerwy głodna, ale na nic nie mam ochoty, a już najmniej na gotowanie.