Wokabularz

Dla sportu zaczęłam liczyć, ile Licho mówi słów. Właśnie dobija do 25 – część to słówka przeinaczone, jak na przykład słynne „bau”, nadal oznaczające psa, kota lub maskotkę. Niektóre pojawiły się niedawno („mleko”). Inne ewoluują i dziś już Licho nie woła po francusku „papa”, tylko po polsku: „tato” lub „tatu”.

A dziś…

Siedzimy przy obiedzie. Licho i Cain zapijają spaghetti mlekiem (coś czuję, że znów będę sobie musiała ukrywać zapasy do kawy). WTEM Licho przesuwa w moją stronę obie szklanki i, jakby nigdy nic, mówi:

– A mama dola?

Dolałam. Mimo stuporu.