Ale jak to

Nie, ale serio, jak to jutro kończy rok?

Nie ogarniam. Nie nadążam.

Robię zakupy, piekę ciasta, spraszam gości, rozsądnie czekamy z prezentem, aż się okaże, co dostała od innych.

A w tyle głowy mam wielkie WTF?! Jak to ROK?

Przyszły Liszki…

I nie miały sennych łapek, sennych nosów, albowiem, bez kitu, to dziecko ostatnio wcale nie sypia. W dzień dziś była łaskawa jedną godzinną drzemkę (to już?!), usnęła przed dziewiątą wieczorem, lecz o północy wstała (po dwóch pobudkach na mleko, nie, że przespała trzy godziny, broń Boże, oraz z cyckiem jest taki problem, że nie da się do niego dosypać kaszki, żeby potwór się nażarł) i wdzięcznie przyjęła kawałek świeżo upieczonego chleba. Po czym poszła się bawić. Zostawiłam ją w towarzystwie ojca i kartonu po zmywarce do naczyń i uciekłam. Z pokoju dobiegają bojowe okrzyki i dużo hałasów. Ciekawe, czy karton przetrwa do jutra, bo w sumie to chciałam go przerobić na domek.

A propos, robicie domowe zabawki? Po grzechotkach z pojemników na mocz (serio), butelce po świeżym mleku i pudełku, z którego można wyciągać związane ze sobą szale zabrakło mi weny. A Licho wciąż się nudzi…

image

Najlepsze pojemniki!

image

#złamatka