10 rzeczy, które chciałabym wiedzieć przed pierwszym dzieckiem

Jestem mamą od trzech lat i nadal odkrywam rzeczy, których świadomość zmienia moje macierzyństwo. Pewnie tak będzie zawsze i chociaż nie jestem typem, który by sobie to czy tamto wyrzucał poniewczasie, to jednak uważam, że parę spraw można było zrobić lepiej, a paru innym zapobiec. Zainspirowana kolejnymi ciążami koleżanek oraz znalezionym dziś na facebooku obrazkiem postanowiłam zebrać w jednym miejscu złote porady, które chciałabym otrzymać ponad trzy lata temu. Spora część dotyczy samego porodu, czyli jest nie tylko o dzieciach, ale także o mnie i moim zdrowiu.

12369090_1189230274425267_5400940548476821216_nA więc:

1. Przeczytaj dobrą książkę o porodzie naturalnym.
Tak, w szpitalu są położne, lekarze i oni Cię mają poprowadzić, ale heloł, to Ty rodzisz. Nie położna, choćby najlepsza. I nie, szkoła rodzenia Ci tego nie da. Dlaczego? Po prostu przeczytaj. Wystarczy jedną, byle dobrą (może być np. Ina May Gaskin albo Irena Chołuj). Przeczytaj ją nawet, jeśli nastawiasz się na poród przez cesarskie cięcie.
Gdybym to zrobiła trzy lata temu z hakiem, uniknęłabym nacięcia, które doskwiera mi do dziś i poważnie przeszkadzało w drugim porodzie.

2. Przeczytaj dobrą książkę o karmieniu piersią.
Wiedza to potęga, a nie masz pojęcia, jak niewiele czasem wie personel medyczny. (Mądra po czasie, polecam „Po prostu piersią” Gill Rapley i Tracey Murkett.) Przeczytaj ją nawet, jeśli nie sądzisz, żebyś miała karmić naturalnie.
Gdybym to zrobiła, prawdopodobnie znacznie więcej bym spała w pierwszych tygodniach.

3. Miej doulę i zrób plan porodu.
Obecnie plan porodu to oficjalny dokument, który szpital ma obowiązek uznawać podczas Twojego porodu i po nim. Doula natomiast to jest po prostu samo wcielone dobro.
Nigdy więcej nie rodzę bez douli.

4. Zainwestuj w spotkanie z doradcą noszenia w chustach.
Serio, chusta zmienia życie na lepsze. Jeśli nie masz wolnego grosza, spotkaj się jeszcze w ciąży z grupą noszących kobiet i wypraktykuj wiązanie, a zwłaszcza dociąganie chusty. (Chustę tkaną, bo o takiej mówię, możesz kupić za 100 zł albo i mniej, jeśli poszukasz. Używana jest okej.)
Gdybym to zrobiła u zarania życia Lili, pewnie nie przesiedziałabym trzech miesięcy w łóżku, z wymagającym niemowlakiem na klacie.

5. Karmiąc piersią, jedz wszystko.
I mean, wszystko. Tak, kapustę też. I smażone. I surowe. I lody, i truskawki, i czekoladę, i kawę też możesz pić. Jeśli jakikolwiek lekarz zasugeruje Ci dietę ze względu na stan dziecka, skonsultuj się z doradcą laktacyjnym (nawet, jeśli sugeruje ją alergolog).
Gdybym to zrobiła wcześniej, prawdopodobnie uniknęłabym choroby, którą leczę już pięć miesięcy.

6. Przeczytaj dobrą książkę o rozwoju dzieci.
Moja ulubiona to „Dziecko z bliska” polskiej psycholożki Agnieszki Stein.
A to akurat zrobiłam!

7. Pielęgnacji niemowlęcia nie ucz się w szkole rodzenia, lecz od fizjoterapeuty dziecięcego.
Można pójść na warsztaty albo umówić się na spotkanie indywidualne, pewnie też można pooglądać filmiki Pawła Zawitkowskiego.
Miałam takie filmiki na płycie CD, ale ich nie obejrzałam. A być może moje dzieci miałyby się dziś lepiej – na szczęście wystarczyła niewielka korekta obyczajów.

8. Kupuj mniej.
Bardzo możliwe, że nie potrzebujesz wanienki. Łóżeczko prawdopodobnie będzie tylko stojakiem na ubrania / legowiskiem kota. Osobny mebel do przewijania? C’mon. Ciuszki? Te do rozmiaru 62 będą tylko na chwilkę, a brudzi się w tym wieku mało. Butelki, podgrzewacz do mleka, laktator – zawsze zdążysz, po co się mają kurzyć nieużywane? Znajomi, którzy już mają dzieci, pewnie chętnie oddadzą albo tanio sprzedadzą rzeczy po nich.
Na szczęście nie zdążyłam kupić, nim mnie zarzucono sprzętem. Podgrzewacza po znajomych użyłam raz. Wanienki – dopiero przy drugim dziecku. Laktator od trzech lat mam pożyczony.

9. Jest taki zawód, jak fizjoterapeutka ginekologiczna. Zadzwoń do jakiejś po porodzie (cesarskim też). A już zwłaszcza, gdyby coś Ci potem doskwierało. 
O, jak żałuję, że nie poszłam do niej po pierwszym porodzie, a przed drugim.

10. Przysługuje Ci około 30 bezpłatnych, edukacyjnych wizyt położnej środowiskowej.
Wybierz jakąś z polecenia i wykorzystaj te spotkania. Znów – wiedza to siła.

To wszystko brzmi może trochę, jakby nie dało się być matką bez armii speców, ale uwierz mi, oni i tak wszędzie będą. Chodzi o to, żebyś wybrała tych dobrych. A potem, uzbrojona w wiedzę, dokonasz własnych wyborów. Powodzenia!

 

Dodaj komentarz